Wyobraźcie sobie kuchenkę z czterema palnikami [...]. Jeden palnik symbolizuje rodzinę, drugi przyjaciół, trzeci zdrowie, a czwarty pracę. Żeby osiągnąć sukces, trzeba zgasić jeden palnik. Żeby osiągnąć duży sukces, trzeba zgasić dwa.
Ten cytat burzy spokój, bo jest zbyt domowy, zbyt zwyczajny. Widzę kuchnię, nie salę konferencyjną. Widzę rękę, która sięga do pokrętła i robi to bez ceremonii. Najbardziej niepokoi mnie brak dramatu w tym geście. Jeszcze bardziej — jak łatwo potrafię go usprawiedliwić, nazywając rozsądnym wyborem coś, co jeszcze wczoraj byłoby stratą.
Duży sukces to często społecznie zaakceptowane okrojenie życia. Uczymy się nazywać je ambicją, a nie ubytkiem. Dzięki temu łatwiej wstać rano, założyć tę samą maskę i wrócić do pracy, jakby nic się nie stało.
Który palnik już u ciebie nie działa, choć nadal stoi na swoim miejscu? I czy pamiętasz chwilę, w której zdecydowałeś, że to w gruncie rzeczy niewielka cena?
Najbardziej niepokojące jest to, że kuchenka wciąż wygląda na sprawną. Ogień po prostu przenosi się gdzie indziej, a my powtarzamy sobie, że to tylko etap, przejściowe rozwiązanie. Problem zaczyna się wtedy, gdy zapominamy, że jedzenie przygotowane na jednym palniku nigdy nie smakuje tak samo jak to, które miało do dyspozycji wszystkie.