Spokój

Dzień płynie, ciało milczy, noc nie zostawia śladów.

„Wszystko może nas spotkać w życiu, przede wszystkim zaś nic.”
— Michel Houellebecq, Platforma

Oddycham.

Powietrze wchodzi. Powietrze wychodzi.

Gardło ściśnięte.

Serce bije — w klatce, w skroniach, w dłoniach.

Ręce drżą. Drżenie przechodzi w palce. Palce nie chcą przestać.

Plecy stykają się z materacem. Ciężar. Nogi leżą obok mnie, jakby nie należały.

Powietrze wchodzi. Powietrze wychodzi.

W brzuchu napięcie. W barkach kamień.

Skóra pamięta dotyk. Skóra szuka skóry, której nie ma.

Puls w żyłach. Puls w głowie.

Nie ruszam się.

Ktoś idzie ulicą. Krok za krokiem. Świat przemieszcza się beze mnie.

Chcę podnieść rękę. Nie mogę.

Chcę dotknąć czyjejś twarzy. Nie mogę.

Ciało wie więcej niż ja — szuka ciepła, układa się, jakby obok leżał ktoś jeszcze.

Oddycham.

Powietrze wchodzi. Powietrze wychodzi.

Serce bije. Bije.

Jeszcze.