"Prawdziwa starość zaczyna się wtedy, gdy wartość świeczek na torcie przekracza wartość tortu."
Świeczki są liczbą. Tort jest substancją.
Na początku jedno służy drugiemu: światło podkreśla smak, czas celebruje akt. Potem proporcja się psuje.
Moment, w którym świeczki stają się cenniejsze niż tort, nie jest kwestią wieku. To zmiana logiki.
Tort należy do teraźniejszości — jest tu i teraz, znika. Świeczki należą do przeszłości — każda jest dowodem, że coś minęło i nie wróci. Gdy zaczynamy chronić dowody zamiast doświadczeń, zaczyna się starość.
Nie chodzi o liczbę lat, lecz o sposób liczenia.
Ile razy myślimy: to było, zamiast to jest. Ile razy gasimy płomień, by uniknąć bólu.
Starość to chwila, w której pamięć waży więcej niż obecność. Gdy wspomnienia stają się celem, a nie skutkiem życia. Gdy boimy się zjeść tort, bo się skończy.
Tort zawsze się kończy. Na tym polega sens.
Świeczki można liczyć bez końca. Nie da się nimi nikogo nakarmić.