Koncept operacyjny

Notatki z życia bez wzoru.

Sztuka milczy. Książka nie prowadzi. Wzór znika. Idę bez mapy.

Język słabnie. Słowo nie niesie. Nie tnie. Nie budzi. Krąży między ludźmi jak moneta bez wartości.

Świat pcha mnie w ruch. Ulica dyktuje krok. Ekran podaje hasło. Reklama wskazuje towar. Wybieram, lecz wybór już czeka.

Chcę wolności. Dostaję listę opcji. Chcę sensu. Dostaję zadanie. Pracuję. Spieszę się. Odhaczam dzień.

W tłumie widzę twarze. Każda niesie inną drogę. Nie zamienię jej na swoją. Każdy niesie ciężar, którego nie znam.

Informacja spada bez końca. Czytam. Zapominam. Czytam dalej. Czas pęka na chwile. Książka żyje jeden sezon. Potem znika.

Zadaję pytanie. Pytanie budzi lęk. Łatwiej mówić niż pytać. Gdy ktoś pyta, słucham. W pytaniu rodzi się ruch.

Piszę tylko wtedy, gdy czuję nacisk. Słowa napierają. Obrazy domagają się miejsca. Bez tego siedzę w ciszy. Myślę o twórcach sprzed lat. Wyobrażam sobie ich milczenie. Oni też znali ciszę. Widzę ich nad pustą kartką. Tworzenie boli. Narzędzia nie pomagają. Muza nie spisuje się. Reszta to unik. Mimo to próbuję. Wynik nie ocala. Próba nadaje kierunek.

Wartości kruszą się w ustach. Prawda, honor, wstyd – brzmią jak hasła z innej sali. Człowiek zmienia twarz zależnie od światła.

Pytam wieczorem: co zrobiłem dla siebie? Milczę. Jutro spróbuję jeszcze raz.

Wyobraźnia rodzi się z czułości. Czułość otwiera oczy. Dzięki niej widzę ruch pod powierzchnią. Dzięki niej wierzę, że droga istnieje, choć jej nie znam.