Fast food culture

Dotykasz, przesuwasz, znika – a kto naprawdę patrzy, nie wiesz.

"Honor, godność, uczciwość, sumienie, prawdomówność - kiedyż to ostatni raz usłyszałem te słowa wypowiedziane w moim kraju w jakiejś zwykłej, codziennej rozmowie?"
Ryszard Kapuściński, Lapidarium V

Na początku następuje oddalenie. Najpierw było bezpośrednio, teraz jest poprzez coś – poprzez ekran telefonu, który staje się filtrem. Ruch prowadzi od doświadczenia do odbicia, od świata do jego obrazu wyświetlonego na ekranie. Pojawia się utrata.

Następnie dochodzi do zamiany. Jedno znika, drugie zajmuje miejsce. Naturalne ustępuje wyobrażonemu – twarz zastępuje zdjęcie, rozmowę zastępuje komunikator w telefonie. Pojawia się możliwość przestawiania, korygowania, sterowania – palcem po szkle. Ruch staje się manipulacją, gestem przesunięcia.

Potem następuje przesunięcie poziomu. Nie rzecz, lecz sposób myślenia. Nie narzędzie, lecz głowa.

Technika jako powierzchnia, mentalność jako głębia – algorytm zaczyna porządkować uwagę. Zatrzymanie – rozpoznanie rozwarstwienia między tym, co przeżyte, a tym, co podane przez system.

Dalej pojawia się przyspieszenie. Narasta nadmiar i gęstość – powiadomienia, wiadomości, obrazy przesuwane w nieskończoność. Informacja mnoży się szybciej niż sens, szybciej niż zdolność skupienia wzroku na jednym punkcie ekranu. Wzrasta chaos, w którym najłatwiej rozprzestrzenia się to, co najlżejsze – krótkie wideo, nagłówek, migająca ikona.

Tempo stale rośnie, zsynchronizowane z odświeżaniem aplikacji.

Następnie rozwija się uzależnienie. System potrzebuje coraz silniejszego bodźca, aby trwać – coraz krótszego klipu, coraz mocniejszego obrazu.

Każda kolejna dawka musi przewyższać poprzednią.

Spirala wznosi się ku napięciu i przesadzie, a ręka automatycznie sięga po telefon.

Potem uruchamia się mechanizm wyboru. Zbliżyć — oddalić. Pokazać — pominąć. Każdy porusza pierścieniem – przesuwa, klika, odrzuca.

Świat rozpada się na warianty, które algorytm układa w kolejność. Ruch ciągły, bez ostatecznego kadru, bez końca przewijania.

Później następuje pauza i pojawia się pytanie. Zanik słów pośród szumu powiadomień. Cisza wokół wartości, gdy ekran gaśnie. Zatrzymanie, które nie daje odpowiedzi.

Następnie koszt zostaje przeniesiony. Myślenie bez ciężaru własnego wysiłku – wyszukiwarka podaje odpowiedź szybciej, niż zdążymy ją sformułować. Ruch energii w jedną stronę: od użytkownika do systemu, od uwagi do danych.

Na końcu pojawia się rozświetlenie, które nie kończy drogi – jasność ekranu w ciemnym pokoju.

Światło nie domyka, lecz odsłania dalszą głębię – kolejną zakładkę, kolejne wideo, kolejne powiadomienie. Każde wyjście prowadzi do kolejnego zejścia.

Nie wychodzisz. Tylko zmieniasz poziom.

Całość prowadzi od utraty bezpośredniości, przez przyspieszenie i manipulację, do pytania bez odpowiedzi — w rytmie naprzemiennego ruchu i zatrzymań, między dłonią a ekranem.